Piątek, dzień pokazu.
Wstałam o 8:00 umyłam się, założyłam mój łososiowy kombinezon z krótkimi nogawkami i u góry bez ramiączek. Na to luźny, szeroki, ciemno-niebieski sweter i tego samego koloru trampki, wzięłam torebkę i włożyłam w nią najpotrzebniejsze rzeczy.
Gdy wychodziłam była już 9:30. Wsiadłam do mojej kochanej, cudnej czarnej "beemki" (BMW) i ruszyłam w miejsce gdzie ma odbyć się pokaz.
Dotarłam na miejsce przed czasem. Przynajmniej cię nie wyeliminują szepnęła mi moja podświadomość.
W środku dowiedziałam się, że pokaz zaczyna się o godzinie 17:00. A my przez ten czas mamy ćwiczyć układ chodzenia po wybiegu i dopracowywać szczegóły wraz ze stylistami odnośnie strojów.
Przed pokazem projektant Jakub Light dał nam ostatnie wskazówki jak pokazać się w jego strojach.
Chyba jeszcze nigdy wcześniej nie miałam takiej treny jak teraz. Ale co ma być to będzie.
Czas...start....pokaz...pora...zacząć.
Czekałam za dziewczynami na swoją kolej na wybiegu.
-Kim! Iiii teraz, go go go -poganiała mnie Ewa, która pilnowała kolejności.
Szłam pewnie, kroki stawiałam stabilnie, na końcu podestu zrobiłam pozę i wróciłam za kulisy.
Teraz trzeba było zaczekać na wyjście końcowe wszystkich modelek.
-kurwa no! -zdenerwowany Jakub przeklął gdzieś z tyłu
-co się dzieje-zapytał któryś ze stylistów.
-Demi miała wyjść w końcowej kreacji która miała być wisienką na torcie, diamentem który zakończy ten pokaz. A ona teraz wybiegła do łazienki z okropnym bólem brzucha i zaczęła wymiotować.
-to nie dobrze
-nie dobrze?! Człowieku! Skąd ja wezmę teraz wysoką, chudą, długonogą modelkę. Żadna nie jest wystarczaaaaa...eee-skierował wzrok na stylistę-wiesz o kim myślę?
-tak ona pasuje idealnie..
-Kim! Zawołajcie Kim, szybko
Szybko podeszłam do nich. Jakub powiedział o co chodzi. Zgodziłam się.
-ludzie nakładajcie szybciej, nie mamy czasu.
Teraz ostatnie głębokie oddechy i idę. Wyszłam pewnym krokiem w pięknej, długiej, zwiewnej sukni, buty dość wysokie idealnie komponowały się. Gdybym miała kupić tą suknie, nie zastanawiałabym się ani chwili dłużej. Wszyscy zgromadzeni skierowali wzrok w moją stronę, widziałam podziw w ich oczach. O to chodziło, prawda? Uśmiechnęłam się zadziornie, 3pozy i powrót, środek znowu 2pozy i do wyjścia.
Za kulisami modelki zaczęły wychodzić na zakończenie w tym ostatnia ja. Miałam już postawić pierwszy krok na wybiegu gdy..
-Kim, pozwól-Jakub stanął obok mnie i wyciągnął rękę. Podałam mu swoją i razem wyszliśmy. Blask fleszy tym razem mnie oślepił, gdyby nie trzymał mnie Jakub już dawno straciłabym orientację. Oklaski były na stojąco, nie dziwię się, kolekcja jest wprost niesamowita.
30 minut później
Byłam już za kulisami i zakładałam rzeczy w których przyszłam dzisiaj z rana. Nagle podszedł do mnie Kuba
-Kim, świetnie ci poszło i zapraszam cię na następne pokazy, miło będzie mi z tobą współpracować
-mi z tobą również
-i zapraszam cię na bankiet który odbędzie się o 20, adres masz tutaj-podał mi karteczkę z adresem i numerem komórkowym
-napewno będę
-tooo do zobaczenia
-pa
Wyszłam z budynku udając się na parking gdzie znajdywał się mój samochód. Wróciłam do domu i od razu rzuciłam się na łóżko. Jestem zmęczona, niewyspana. I jeszcze ide na ten bankiet. Co mnie podkusiło by zgodzić się uczestniczyć w nim. Wolałabym siedzieć w łóżku z laptopem i użalać się nad sobą. No cóż pójdę tam na godzinę i wrócę do domu. Wtedy odpocznę.
Do bankietu miałam jeszcze półtorej godziny. W kuchni napiłam się soku pomarańczowego i weszłam na górę do łazienki by wziąć pachnąca, ciepłą kąpiel z lampka wina. Na bankiet podwiezie mnie limuzyna z szoferem, nie będę jechała sama własnym samochodem ryzykując utratę prawajazdy. O co to to nie.
Kilka chwil później
Wyszłam z wanny owinięta ręcznikiem. Stanęłam w garderobie i przeglądałam wzrokiem wiszaki z sukniami, przpomniałam sobie, ze mam piękną, długą, zwiewną, ciemnoniebieską suknię, zdobioną gdzieniegdzie kryształkami oraz z wycięciem na plecach w kształcie V. Do tego srebrne, połyskujące platformy, podręczna kopertówka i srebrna biżuteria.
Usiadlam przy mojej toaletce i zaczęłam robić delikatny makijaż, włosy potraktowałam lekko lokówką. I już jestem gotowa.
Wyszłam a przed domem stała moja czarna limuzyna. Szofer wyszedł i przywitał się ze mną otwierając drzwi pojazdu. W środku fotele wyłożone były czarną skórą, reszta miała kolory brązu i bordu, gdzieniegdzie były zapalone światełka a po mojej lewej stronie stała butelka szampana i kieliszek. Nie czekając nalałam odrobinę musującego napoju i skosztowałam. Nie był taki zły. Nim się obejrzałam samochód stanął a drzwi otworzył mi szofer. Idąc w stronę budynku paparatzi robili zdjęcia, niektórzy zadawali pytania, nie odpowiadałam ani nie pozowałam do żadnego z nich. Przyspieszyłam kroku i weszłam do budynku zostawiając płaszcz u szatniarzy.
Skierowałam się w stronę sali z której było słychać muzykę i rozmowy. Wyszłam z niezbyt oświetlonego holu do błyszczącej, oświetlonej, zatłoczonej sali. Stałam krótką chwilę rozglądając się w poszukiwaniu kogoś znajomego. Widziałam kilka gwiazd ale to nie to czego szukałam. Już miałam postawić krok w stronę tłumu gdy ktoś za moimi plecami hrząkną
-eghem
Odwrociłam się i ujrzałam wystrojonego Jakuba. Podszedł jeszcze bliżej nachylając się do mojego ucha.
-zjawiskowo wyglądasz-mruknął i musnął płatek mojego aparatu słuchowego, ze tak się wyrażę :) a tak, wgl to EJ!chłopie, nie zapędziłeś się. Chociaż może to tylko moje kolejne wymysły.
-to jak idziemy? Chcę byś poznała mojego, hm, przyjaciela
-um, ok, to chodźmy
Męszczyzna zaprowadził mnie na drugi koniec sali do jego przyjaciela który stal do nas tyłem. Kuba podszedł do niego ze mną
-Mariusz, poznaj ...-meszczyzna stojący tyłem odwrócił się a ja zamarłam-moją najlepszą modelkę.-przyjaciel Kuby również zamarł na mój widok. -Kim poznaj Mariusza.
Przypominał mi, nieeee...on jest nim. Nie widziałam go tyle czasu. Ale przecież to nie możliwe. Przecież on..ja widziałam przecież..i go nie było..i ja mowilam...ale..to jest przecież...
piątek, 11 kwietnia 2014
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz