piątek, 21 marca 2014

Bartek
Usiadłem na kanapie obok niej, trzymała herbatę, gdy popatrzyła na mnie odstawiła kubek na stolik i przysunęła się przytulając do mojego torsu, objąłem ją i musnąłem wargami czubek jej głowy, włosy pachniały cytryną. Zauważyłem, że przytula się bardziej próbując szczelniej okryć się kocem
-zimno ci?-spytałem z troską.
-nie-spojrzała na mnie-chyba nie-spuściła wzrok ku dołowi
westchnąlem-ooooj mała-przytuliłem ją mocno do siebie, czułem ze nic juz więcej nie potrzebuje, jej obecność jest wystarczająca.
Pol dnia spedzilismy na kanapie, poznając się blizej, opowiadała mi nie dużo o sobie, gdy zaczynała jakiś temat o swoim ciele i ostatnich latach przyciszala glos, wiem, ze trudno jej o tym mówić wiec nie nalegalem i  żeby rozluźnić ta atmosferę opowiadalem jej rożne śmieszne historie. Uroczo się śmiała.
W momencie szybko zlapalem się rękoma za głowę.
-o kurde, zapomnialem..-dziewczyna spowazniala
-Bartek, co się stało..-przyblizyla się do mnie patrząc w oczy
-a nic-zasmialem sie-taki zarcik
Dziewczyna odsunęła się ode mnie i wstala
-idiota-mruknela
Chwycilem ja, tak ze leżała na kanapie a ja podpieralem się na rekach nad nią.
-idiota?-przygryzlem warge-ja ci zaraz dam idiote.
Zacząłem ją łaskotać. Wywijala się w rożne strony
-p..p..przeeesta..an Ba..arteek
-chcialabys może cos powiedzieć?
-przepraszam-z uśmiechem na ustach powiedziała, a ja nie łaskotałem jej przez chwile, ale nie trwało to długo
-ale ja się nie gniewam-łaskotałem ją dalej
Pociągnęła mnie za koszulkę do siebie łącząc nasze wargi.
-mmm..-mruknąłem odrywając się od niej.
-zejdziesz ze mnie?
Wstałem i wyciągnąłem rękę ku niej by pomóc wstać, ale Kim przybiła piątkę. Spojrzałem na nią pytającym wzrokiem.
Kim.
-mowilam żebyś ty wstał a nie ja, ja nigdzie się nie ruszam
-jaki leniuch-'skosiłam' go dosłownie wzrokiem, postanowiłam nie komentować tego nawet-Kim muszę zajść na chwilę do siebie do domu
-dobra, tylko po co mi mówisz o tym
-bo nie chce zostawic mojej księżniczki samej-podniosłam się z kanapy i usiadłam, w tym czasie on ukucnął
-Twojej?
-tak, a co, masz kogoś
-nie, ale..
-nie ma żadnego 'ale' , jesteś MOJĄ ksiezniczka-powiedzial z naciskiem na 'moja' i ruszył do mojego pokoju po swoje rzeczy, zszedł na dół i poprostu wyszedł.
Minęła juz godzina odkąd wyszedł. Nie wiem co ze sobą zrobić. Czytać jakoś nie mam ochoty, oglądać tez nie, ćwiczyć nie mogę, pogadac tez nie ma z kim, siostra nie odbiera telefonu, pewnie jest zajęta, a mi zostało chyba tylko isc zrobić sobie cos do jedzenia. Tak. To dobre wyjście. Zaszłam jeszcze tylko do swojego pokoju by wziąć tablet, włączyłam w nim OpenFM i polozylam urządzenie na blacie kuchennym. Zaczelam rozrabiac masę na kilka nalesnikow, dodawalam składniki tańcząc. Wstawilam patelnie na kuchenke i czekając az się rozgrzeje zaczelam śpiewać i tańczyć jeszcze bardziej do utworu który akurat leciał, muzyka poniosła mnie kompletnie, liczylam się tylko ja, muzyka i naleśniki oczywiście. Wlalam masę na pierwszego nalesnika, pieknie pachniala, cynamon plus kakao, moje ulubione połączenie, w czasie gdy nalesnik się piekl z pierwszej strony wyjelam z lodówki twaróg poltlusty wlozylam go do miski, wrocilam do nalesnika i przewrocilam go na druga stronę, wzielam widelec i zaczelam rozgniatac twaróg, wyjelam jeszcze śmietanę, cukier i cynamon. Wrocilam do nalesnika i wyjelam go z patelni na talerz, po czym wlalam na patelnie masę na drugiego nalesnika, wszystkie wyjęte składniki zmieszalam w misce z twrogiem. Przewrocilam nalesnik. Wrocilam do mojego twarogu i sprobowalam. -mmmm- zajebiscie smakowal, skromnie mówiąc. Przez 20 następnych minut pieklam naleśniki podrygujac w rytmach muzyki i co chwile próbując palcem twarogu. Usiadlam przy blacie i zaczelam konsumowac moje skromne dzieło. Po zjedzeniu prawie wszystkiego wstawilam pozostałe naleśniki do lodówki wraz z twarogiem a resztę naczyn wlozylam do zmywarki, pozmywalam na blacie i ruszylam z tabletem na gore, weszlam do łazienki i wykapalam się. Wyszlam, zalozylam bieliznę i szarą szeroką bluzkę, wyglądała na mnie jak sukienka wiec jest dobrze. Usiadlam na łóżku i zaczelam myśleć gdzie jest Bartek. Zasnęłam.

poniedziałek, 10 marca 2014

Obudzilam się ale nie chciałam wstawać i miałam zamiar zasnąć znowu. Przekrecilam się na drugi bok ale Bartka tam nie było. Nie otwiaralam oczu ale czulam nieobecność jego. Żeby się upewnić dotknelam miejsce na łóżku gdzie on był.
-dzien dobry-uslyszalam. To był jego glos. Otworzylam oczy i zobaczylam jak siedzi na fotelu.
-dzien dobry-nie wiem czemu ale się usmiechnelam. Gdy spojrzalam na ręce wszystko wróciło. Caly wczorajszy dzień, wieczór, noc. Szybko zakrylam się kordla, nie chciałam by patrzył na taka brzydotę jak ja.
-Kim..-zaczął. Podszedł i usiadł na brzegu łóżka. Chciał chyba chwycić za moja rękę, ale od razu ja zabralam.
-nie..proszę..ja nie czuje się dobrze gdy ktoś mnie dotyka, wiem pozwolilam ci wieczorem i chyba na za dużo, przepraszam ze musiales przytulac i spać z takim kosciotrupem oblesnym i brzydkim. Juz możesz wracać do swojego świata. Nie potrzebuje wsparcia, pocieszenia..
Wstał. I ruszył w stronę wyjscia, lecz nagle stanął tak jakby cos sobie przypomniał. Szybko podszedł do mojego łóżka i wyciągnął rękę ku mnie..
-moge prosić..
-Bartek, ni..-przerwal mi
-zaufaj mi
Patrzylam chwile na niego ale podalam mu rękę, delikatnie pociągnął mnie za nią i chyba chciał abym wstała. Zrobilam to. Zaczął ciągnąc mnie..o nie!nienienienie.w stronę lustra.. Boje się. Nie tylko nie to.
-Bartek, proszę ja nie chce
Nie sluchal mnie. Stanął za mną i po dwóch stronach talii położył ręce. Stalismy przed lustrem. Byłam tam widoczna ja i on. Od stóp po czubki głów.
-Bartek i co chciales osiągnąć, o co chodzi, chcesz żebym zobaczyła swoje okropne odbicie. Widzialam juz nie raz.
-ćśśś, popatrz. Jesteś piękna, dla mnie idealna.-oparł się broda o moje ramie i objął. Zaczelismy się kołysać na boki lekko. To było takie przyjemne i magiczne.-idz się teraz wykąpać.
Zrobilam tak jak mi powiedział. Zajęło mi to może 15 minut. Chciałam jak najszybciej wrócić do niego. Był taki delikatny. Gdy wrocilam on leżał na łóżku i chyba spal. Uroczo wyglądał. Podeszlam i pocalowalam go w czoło. Zeszlam na dol aby zrobić sobie herbatę. Po zalaniu wrząca woda wzielam gorący napój do salonu, usiadlam na kanapie, wlaczylam tv i otulilam się kocem. Uwielbiam takie momenty. Nie myślę wtedy o niczym. Uslyszalam jak po schodach ktoś schodzi..pomyslalam ze Bartek wiec nie zwracalam na to większej uwagi. Slyszalam tez jak robił sobie cos w kuchni. „Samoobsluga"pomyslalam.
*Bartek
Co za cudowna dziewczyna. Chyba naprawdę czuje do niej cos mocnego. Boje się ze mogę ją zranić. A naprawde tego nie chce. Chce cały czas być przy niej. Nie byłem świadkiem jej przeszłości ale dużo słyszałem. Jej siostra mi się żaliła i to nie raz. Niegdy nie spotkałem Kim bo nigdy nie było okazji. A gdy się nadazylo to pierwsze spotkanie ja spieprzylem sprawę słowami ' chce ciebie'. No kurwa co za debil ze mnie. Myślałem ze to koniec znajomości ale gdy ten skurwiel ją wręcz zgwałcił nie mogłem jej zostawić. Zaufala mi chociaż była roztrzesiona. Ale w łazience okaleczyla się. Boli mnie to ze nie moglem jej pomoc, nie mogłem wyrwać tej żyletki. Nie zdawalem sobie z tego sprawy. Gdy wyszła a ja zauwazylem cięcia to cos we mnie pękło. Nie odzywalem się bo niby co miałem powiedzieć. Nie jestem jej chłopakiem ja nie mam niestety na to wszystko wpływu. Szczerze. Nie miałem w planach spania z nią w jednym łóżku ale poprosiła. Ona poszła spać. Ja nadal myślałem. Az w końcu musiałem wstać i pochodzić chwile. Wszedlem do łazienki i oplukalem się zimna woda. Po czym wrocilem do pokoju i usiadlem na fotelu dalej myśląc. Zauwazylem ze się obudziła tylko nie otwierała oczu, zyskalem pewność gdy ręka szukała kogoś obok. Może mnie..kto wie. Znowu mówiła ze jest brzydka, a dla mnie jest tym ideałem zarówno w osobowosci jak i charakterze, na ciało nie patrzę bo jest wyniszczone chociaż w niczym mi to nie przeszkadza. Nie wiem czemu pociagnalem ją do lustra. Jest piękna i zasługuje na wszystko co najlepsze. Wyszła się wykąpać a ja po prostu polozylem się na jej łóżku myśląc o niej i tym co przy niej wyprawiam. Nie zasnąłem, czułem jak musnela swoimi ustami moje czoło i wyszła z pokoju. Nie wiem czy dobrze robię będąc tu z nią. Boje się ze mogę jej tylko zaszkodzić. No cóż. Po żyjemy zobaczymy. Zszedlem na dół zrobić cos do jedzenia. Kim siedziała w salonie pod kocem. Zaraz do niej się przyłącze. Może pozwoli mi zostać.

niedziela, 9 marca 2014

Piętnaście minut później do samochodu przyszedl wstawiony Kamil.

-ej Kim czemu siedzisz tu sama
-bo źle się czuje, wracaj do reszty, nie potrzebuje pocieszenia ani wsparcia
-rozumiem, ale zabaw się trochę. Życie masz jedno! Korzystaj. - chwile się zastanawialam i gapilam w jego niebieskie oczy
-dobra, ale nie chce mi się wychodzić z samochodu
-nie ma sprawy, zaraz wracam
I poszedł może na 10 minut. Myslalam czy dobrze robię, ale skoro życie ma się jedno to trzeba wszystkiego spróbować. Kamil wrócił z flaszka wódki. Usiedlismy na tyle i spozywalismy alkohol. Z racji iz nie pije wystarczyło mi kilka lykow aby się wręcz upić. Ale nie byłam aż tak pijana by nie wiedzieć co się wokół mnie dzieje, może trochę miałam problem z wymową i podejmowaniem decyzji. Rozmawialiśmy i smialismy się tak z Kamilem kiedy on przyciągnął mnie do siebie, chwycił jedna ręka za talie a druga przyciągnął za policzek moja twarz tak by po chwili wpić się w moje usta. Początkowo nie było aż tak źle gdyby nie to ze zaczął się nakrecac. Przyciągnął mnie i siedzialam na nim teraz okrakiem nadal całując trzymał mój tyłek chwilami ściskając lekko. Moje wnętrze krzyczalo „Kim co ty wyprawiasz!dość! Nie!" ale nie dalam rady oderwać się chodź na chwile od niego. Położył mnie na tapicerce, całował mnie po szyi gdy nagle zszedł niżej, całował brzuch, wyżej, dotarł do piersi. Wtedy się ocknelam. Odsunelam go od siebie.
-nie!-Byłam przerażona. Teraz dostało do mnie co się stało.-odsun się ode mnie!
-nie wyglupiaj się, wiem że tego chcesz-usmiechnal się zadziornie i znowu zbliżył się do mnie całując i obmacujac mnie sila. Bolalo teraz to mnie cholernie. W momencie jedna reka przytrzymywał moje dwie, nie miałam tyle siły by wyrwać chociaż jedna. Druga ręka zaczął kręcić kolka na moim brzuchu, wrócił do ust gdzie kciukiem dotknął moich warg i wpil się w nie. Nie chcialm odwzajemniac, wyczuł to i odsunął ode mnie się wtedy ja naplulam mu w twarz..
-o nie! Chciałem być delikatny, teraz zobaczysz co to zabawa.
Ręka zjechał na brzuch gladzil go znowu i zjeżdżał coraz niżej.. Wtedy do samochodu ktoś wszedł..
-ej Kim widziała może Ka...-i spojrzał na tył, Kamil zabrał ręce ode mnie i chciał juz wychodzić z samochodu gdy..-ty sukinsynie, kurwa mać!-podszedl do niego i dobitnie wpierdolil. Po czym przyszedł do mnie..ja siedzialam skulona i plakalam.
-Kim...ciii...-chcial mnie przytulic gdy ja się po prostu go zaczelam bać. Przecież nic mi nie zrobił
-nie dotykaj mnie! Chce do domu. Teraz
-nie mogę zostawić twojej siostry, poczekaj
-nie! Zawiez mnie teraz i wrocisz do niej
-nie mogę cie tak zostawić
-Bartek..prosze-chwile jeszcze stal
-poczej tu minutke-poszedl do klubu. myslalam ze po Mery. Mylilam się.
-juz wszystko zalatwione.
-mianowicie...
-zostane z toba
-a co z Me..
-przywiezie ją jej chlopak-co ? To ona nie jest z nim. W głębi duszy się cieszę. Ale... No właśnie... Ale.
-nie musisz się mną opiekować, jakoś to przeżyje
-czy ty siebie słyszysz? Bez gadania.-pojechalismy do mnie. Wychodząc z samochodu o malo się nie przewalilam. Złapał mnie Bartek.
-pomalu-usmiechnal się i zaniusl mnie pod drzwi, powiedzialam gdzie są klucze, on je wziął i otworzył drzwi. Zaniósł mnie do mojego pokoju.
-dziekuje. Wracaj juz na imprezę
-nie, mówiłem ze zostanę.
-ale na noc? Nie bedziesz spal u mnie w pokoju
-bede. Nie chce byś zrobiła cos sobie i nie przyjmuje odmowy.
-ugh-nie miałam wyboru a niech spi na podłodze- pomozesz mi dotrzeć do łazienki?- widziałam jak się uśmiecha, zaniósł mnie do łazienki a ja poprosilam by wyszedł. Posłuchał sie. Resztkami siły spojrzalam na siebie w lustrze. Przypominało mi się co zrobił Kamil. Poleciały łzy, siegnelam do skrytki gdzie były żyletki. Wzielam jedna i polozylam na zlewie. Sciagnelam bluzę, podkoszulke, spodnie, skarpetki, stanik, widziałam same siniaki, malinki, poczulam jak jeździł swoja ręka po moim brzuchu. Trudno było mi patrzeć na swoje nagie ciało, zmasakrowane. Zdjelam ostatnia cześć bielizny, odrecilam kurek w prysznicu, cieplawa woda spływała po moim ciele. Podnisolam zyletke i przejechalam nią po nadgarstku po biodrze, krew spływała razem z woda i łzami. Nie czulam bólu. Czulam wstręt. Wyszlam z łazienki w szerokim T-Shirt'cie i dolna częścią bielizny. Na brzegu łóżka siedział Bartek. Gdy mnie zobaczył wstał..
-nie patrz na mnie-powiedzalam
-jestes...
-obrzydliwa. Wiem
-nie..cud...
-nie! I odpusc-widzialam zrezygnowanie na jego twarzy. Usiadlam na swoim łóżku. On podszedł do mnie i ukucnal. Wziął moja rękę.
-teraz nie przerywaj mi.- uśmiechnął się nieśmiałe znowu-jestes piękna i przepra...-spojrzał na nadgarstek gdzie była świeża rana, o nic nie pytał, spojrzal z bólem i cierpieniem w moje oczy, zbliżył moja rękę do swoich ust i musnal ranę, później kolejne blizny. Czulam ... A właściwie to nic nie czulam, może zmieszanie, nikt mi tego wkoncu nie robił i nikt mnie tez takiej nie widział.
-Bartek..proszę..
-Kim, chciałbym ci cos powiedzieć..
-no? Slucham..
-bo ja cie chyba kocham-no nie, ale jak to. Przecież...mnie? Nikt mnie przecież nie kocha, jestem odrazajaca, za to on wysportowany, przystojny. Wróć. Nie. -czy..-zawachal sie-czy mogę..cie...przytulic?-bylam zmieszana. Nie wiedziałam co robić. Ale skinelam głowa. Pozwolilam. Przytulil się do mnie delikatnie. Jakbym miała się zaraz rozpaść. Puścił mnie i pozwolił bym położyła się juz. Zobaczylam jak usiadł na fotelu.
-dobranoc-powiedzial.
-Bartek? Czy...położył byś się ze mną? -zmieszany sytuacja siedział chwile jeszcze na fotelu.
-ale na pewno tego chcesz?
-tak, proszę.
Wstał z fotela ściągnął wszystkie ubrania oprócz bokserek i położył się kolo mnie. Lezalam do niego tyłem. On ręke położył na mojej talii. Przeszły mnie ciarki. Poczuł to bo chciał juz zabrać rękę..
-nie. -powiedzialam szeptem. Chciałam by przytulil mnie do siebie. Bardzo tego potrzebowalam.
Nie mogłam zasnąć. Chciałam zobaczyć która godzina ale żeby to zrobić musialabym się podnieść. Podnioslam się i Bartek momentalnie drgnal..
-gdzie idziesz?-szepnal
-cii, nigdzie. Spij-na zegarku była 1:09
-nie spalem, widzę ze ty tez nie
-nie dalam rady zasnąć.  Wrocilam pod kordle obok niego ale lezelam na boku i patrzylam w jego oczy. Bartek leżał tez na boku twarzą do mojej i tez patrzył w moje oczy. Przerwalam chwilowa ciszę.
-Bartek.
-hm?
-dziekuje...
-za co?
-za to ze tu jesteś, nie chodzi mi o to ze akurat tutaj w łóżku ze mną, ale ogólnie ze jesteś przy mnie.. -usmiechnelam sie. Na prawdę byłam mu za to wdzięczna. Czulam się z nim bezpieczna.
Zbliżył się i pocałował mnie w czoło.
-zawsze będę przy tobie. A teraz śpij.

sobota, 8 marca 2014

-wyjdz z mojego domu natychmiast!
-ale..
-wypierdalaj i kurwa więcej nie wracaj..
Wyszedł nic nie mówiąc. Może trochę za ostre słowa ale no kurde niech nie pozwala sobie. A po za tym po cholerę powiedział 'chce ciebie' on wogle myślał nad swoimi słowami czy po prostu jest taki chamski. Nie ważne. „ale przyznaj że podoba ci  sie" odezwala się moja podświadomość. Nie. Jest...hmm...przeciętny. Nic w nim specjalnego.
-kim! Jest jeszcze Bartek?-siostra się obudziła?
-nie, wyszedł przed chwila
-czemu?mówił gdzie?
-mowil ze cos mu wypadlo - musialam sklamac. Nie powiem ze wygonilam go ponieważ chciał mnie dotknąć. Znowu prawilaby mi kazanie na temat tego, ze mam się przelamać i tak dalej.
-aaha..-tylko tyle?myslalam ze znowu czegoś będzie chciała a tu nic, ide na gore-Kim..-a jednak,ech-moglabys zrobić cos dla mnie?
-w miarę moich możliwości...
-wiem, ze tego nie robisz i tego nie lubisz,ale..-wstrzymala się na chwile
-ale...
-pojdziesz dzisiaj ze mną do klubu wieczorem? Proszę.-no nie..
-Mery...
-ale blagam cieee
-Mery...
-prosze
-Wiesz, ze będą na mnie patrzeć z obrzydzeniem..
-ja wiem i wszystko rozumiem, ale chodź, proszę, nie mam z kim dzisiaj isc
-ugh, dobra pójdę
-oo jak się cieszę jak się cieszę...
-ale nie będę nakładać spodniczek, sukienek, bluzek z dekoldem, szpilek i wrocimy o północy
-o północy się dopiero impreza rozkreci ale skoro tak to zgadzam się na wszystkie warunki
-to o której idziemy?
-o 21 i przyjedzie mój kolega po nas

Do godziny 20 brzydko mówiąc, opiedalalam się, nie miałam na nic ochoty, lezalam i myslalam nad zyciem. Zaczelam się ubierać, zalozylam marmurowe szare leginso-spodnie(inne wiszą brzydko na mnie), czarna pokoszulke, bluzę czarna z ćwiekami na ramionach, szwach i na sciagnieciach bluzy u dołu, zalozylam jeszcze swoje ulubione glany, makijaż nalozylam delikatny w miarę, włosy rozpuscilam i przelozylam na jeden bok. Nie biorę komórki nie jest mi potrzebna, zalozylam tylko czarno zloty zegarek. Widniała na nim właśnie godzina 20:57. Mery jeszcze nie było. Weszlam do kuchni i nalalam sobie soku pomarańczowego. Gdy wypilam wszystko była godzina 21:05. Uslyszalam trabienie przed domem.

-Mery! Chyba twój kolega przyjechał.-cisza...-Mery kurwa no!-cisza..znowu.-Mery ja pierdole chciałas żebym jechała to kurwa chodź juz i miejmy to za sobą.
-juz! Ide , nie można juz się pomalowac.
-mialas od chuja czasu, teraz chodźmy

Wyszlysmy do samochodu który stal przed domem. Mery usiadła z przodu a ja z tylu z jakimś chłopakiem. Widziałam jak przywitała się z nim calusem, ale tylko w policzek nie widziałam kto to był.
-Kamil jestem-przywital się chłopak z którym dzielilam tył
-Kim-podalam mu dlon. Widziałam jak patrzył na moja rękę zmieszanym wzrokiem.
-hej Kim-chlopak z przodu to Bartek.
-czesc-powiedzialam oschle. Cala drogę siedziałam w ciszy, oni rozmawiali o imprezie i ile to wypija. Katem oka widziałam jak Bartek spogląda na mnie w lusterku. Było to komiczne wręcz. Zauwazylam ze Bartek i Mery trzymali się za ręce. „Sa para" pomyslalam. Gdy dotarlismy cala trojka szybko wysiadla z samochodu, ja pomimo nastawienia pozytywnego z poczatku zaczelam się wachac.
-Kim idziesz?-Zapytała Mery.
-tak jasne-Kim wzięła mnie za rękę i razem z chłopakami weszlysmy do klubu. Usiedlismy na wysokich krzesłach obrotowych, chłopaki zamowili dla nas jakies napoje, ja poprosilam o bezalkoholowy, Bartek tez taki wziął, wkoncu prowadził. Po chwili trojka wyszła na parkiet. Ja wiedziałam sama dopóki nie przyszedł lekko wstawiony Kamil i nie poprosił mnie do tańca. Wygladalam pewnie jak żywy szkielet który na dodatek tanczy. Śmieszny widok pewnie. Gdy się zmeczylam po jednej piosence, niestety nie mam za dużo energii, zeszlismy z Kamilem z parkietu. Rozmawialiśmy troche. On z wymowka ze musi iść do łazienki wyszedł. Ja w tłumie odnalazlam Bartka i poprosilam o kluczyki do jego samochodu. Nie odmówił. Wyszlam z klubu i usiadlam w samochodzie.

sobota, 1 marca 2014

Obudzilam się z krzykiem, serce biło mi tak jakby miało mi zaraz wyskoczyc z klatki piersiowej,poczulam chłód rozejrzalam się po ciemnym pokoju...otwarte okno? Przecież chyba było zamkniete. A może mi się wydaje. Wstalam i pokierowalam się do lazienki, przyjazalam się swojemu odbiciu w lustrze, blada zaspana wychudzona twarz, drobne usta, oczy nie wiadomo jekiego koloru, nos drobny..Boże jak ja nie nawidze swojej twarzy.. Włosy kasztanowe proste, czasem uzywam dopinek , myślę ze pasują mi, zaczelam zdejmować z siebie szeroki T-Shirt ... Boże jak ja się zniszczylam. 3 lata temu zachorowalam, uwazalam ze jestem okropnie gruba, nie jadlam, bralam leki przeczyszajace, wymiotowalam, by zjeść gryza jabłka robilam 50 brzuszkow, az w końcu doprowadziłam się do takiego stanu, leczenie zaczelam, więcej niż rok temu, pomogły mi książki, pewnie myslicie ze to głupota ze nie da się samej sobie pomoc ale jednak da się, zaczelam dużo czytać i motywowac siebie tym samym, siostra tez mi pomagała przetrwać początki, rodzice za bardzo zabiegami by zauważyć to.
Przygladalam się każdemu centymetrowi ciała, wystające zebra, o obojczykach nie wspomne, brzuch wygląda jak wciągnięty a nie jest, na rekach żadnych mięśni tylko skora i kości, nogi krzywe, nie widać mięśni, jak nawet zlacze stopy i stane prosto to uda się nie złącza, a poza tym co widzę? Blizny, uda, ręce, biodra, wszędzie tam sa kreski, one nigdy nie znikną, i nie pozwola mi zapomnieć. Może sobie zasluzylam. Nikt teraz na mnie nie spojrzy. Jestem za chuda, za brzydka, zbyt koscista.
Zdjelam bieliznę, weszlam pod prysznic, nalalam żel na rękę i zaczelam myć ciało... Nienawidzę dotykać siebie! Wszędzie kości! Wszędzie!
Gdy wszlam spod prysznicu, odwrocilam się tyłem do lustra i zgielam by podnieść ręcznik który spadł pewnie z wieszaka gdy się mylam, w pewnym momencie bezmyślnie spojrzalam w lustro. To był błąd. Kości. Kręgosłup był widoczny bardzo dobrze, można policzyć każdy krąg. Łopatki odstające, kości biodrowe również.
Szybko owinelam się ręcznikiem, umylam zęby, wyszlam. Wyjelam z szuflady bieliznę, a z garderoby szare dresy z czarnym T-Shirt'em , zeszlam na dol aby tam zrobić sobie śniadanie. Zaczynalam jesc gdy nagle uslyszalam dzwonek do drzwi. Otworzylam je i zobaczylam jak jakiś chłopak przyszedł z moja, pewnie skacowana siostra.
-wchodzcie
Zaprosilam ich, siostra skierowała się w stronę kuchni. Ja zostalam z nim.
-to jak wchodzisz-zapytalam
-nie chce robić kłopotu
-nie no ok, wchodz i czuj się jak u siebie w domu
Wzruszył ramionami i wszedł.
-a tak wogule to Bartek jestem-podal rękę
-Kim-poszlismy do salonu tam siostra leżała i chyba spala? Spojrzalam na Bartka
-no to chyba sobie nie usiadziemy na kanapie-usmiechnelam się, on tez.-chodzmy do kuchni..-przykrylam Mery kocem i poszlak do kuchni gdzie był juz Bartek.
-chcesz cos do picia?
-chce ciebie- wykrzywil usta w zadziorny usmiech. Spiorunowalam go wzrokiem...Boże jaki on przystojny, czarne włosy w nieładzie, lekki zarost, bluza z logiem Kaen'a, dresy i air max'y.
-prosze? Czy aby nie zapedziles się.
-moze-wstal i chciał podnieść z blatu moja rękę
-nie dotykaj mnie!