-Kim, wkurwiasz już mnie tym swoim zachowaniem-od godziny jak nie więcej moja siostra pierdoli mi nad uchem jak najęta, nie słucham jej.
-jak ci się nie podoba to wypierdalaj, nie potrzebuje cię!
-nie mogę uwierzyć, że tak bardzo się zmieniłaś w ciągu miesiąca, ciągle chodzisz na imprezy, pijesz, palisz jak najęta, a jakby tego było mało to jeszcze ćpasz! Ogarnij dupe Kim!
-mowiłam byś wypiedalała do siebie! Won!-Boże daj mi siły bo jej przywalę
-co ty ze sobą zrobiłaś! Kariera modelki stała przed tobą otworem!
Zaśmiałam się szyderczo.
-otworem? -prychnęłam-wypierdalaj najlepiej z mojego domu! Juz!
Chwilę jeszcze stała ale nie długo. Wyszła trzaskając drzwiami. Mam nadzieję, że jej kurwa nie zobaczę już dzisiaj.
Minął miesiąc. Nawet nie zauważyłam, że miesiąc. Tak szybko to przeszło. Czy się zmieniłam? Może trochę. No okej okej. O 180°. Postanowiłam być zimną suką i wykorzystywać męszczyzn, dotrzymuje tego. Kto by pomyślał, że są tacy łatwi i przewidywalni. Wystarczy zatrzepotać rzęsami a oni już się tobą interesują.
Może nie mam krągłości ale kości nie wystają mi tak jak wcześniej. Jest nawet lepiej. Wiem , że wiele lasek chce mieć figurę taką jak ja, a ja mam już ją. Mam też wrogów. Nowi wrogowie pojawiają się dziennie dziesiątkami w moim życiu.
Dobra chuj. Spóźnie się na melo. Zaczęłam ubierać się. Sexowna sukienka, szpilki na platformie, skórzana kurtka do tego usta na czerwono, kreski na powiekach, maskara wydłużająca maksymalnie moje rzęsy, włosy wyprostowane u nastady podtapirowane i ułożone. Na koniec pryskam na siebie mgiełkę słodkich perfum. Nie biorę torebki bo zgubię jeszcze. Do skórzanej kurtki wkładam fajki, hajs, komórka i zippo. Gotowe.
***
Stoję przy barze sącząc whisky z lodem. Rozmawiam również z moim przyjacielem Niall‘em, który rozumie mnie, moje poczynania, ale tez jest dilerem. Mam u niego zniżki. Nie wiem czemu on to robi. Nie obchodzi mnie to, ale ciekawi. Kiedyś zapytam, ale nie teraz. Teraz wypatruję kolejnego naiwnego. Zamierzam omotać go swoim urokiem, a on zrobi dla mnie wszystko. Kupi mi co zechce.
W tłumie zauważam, blondyna, siedzi pondrugiej stronie sali. Mam cię. Pomyślałam.
***
Siedzę z wychaczonym blondynem w jakimś pokoju. Piętro niżej jest impreza. Męszczyzna zaczyna się do mnie dopierać. Całuje moją szyję, obojczyki, schodzi do biustu.
W tym momencie ja zbliżam swoje usta do jego ucha. On uważa to za zachętę i ściska moje udo.
-oj nie powinieneś był tego robić-wymruczałam do jego ucha. Wstałam a on dalej siedzi na wielki łóżku. Odwróciłam się tyłem do niego i zaczęłam poruszać erotycznie i uwodzicielsko biodrami. Wyczułam odpowiedni moment i odwróciłam się do niego popyachając by położył się na łóżku. Wyjełam ze stanika kawałek podłóżnego materiału i zawiązałam mu oczy,
-zabawimy się, kociee-wymruczałam i przygryzłam płatek jego ucha.
Wykorzystując sytuację podniosłam wzrok na szklankę z jakimś alkoholem która należała do niego i wrzuciłam tabletkę po której nie będzie pamiętał nic z dzisiejszego wieczoru.
Podałam mu tą szklankę.
-skosztuj tygrrrysie-warknęłam.
Chłopak nie zdając sobie sprawy z sytuacji wypił trunek do dna. Jeździłam dłońmi po jego torsie póki nie poczułam, że odpłynął.
Z satysfakcją znalazłam jego portfel, wyciągnęłam pieniądze i zeszłam na dol siadając przy barze.
-kolejna udana zdobycz?- spojrzałam na Niall'a i przytaknęłam głową.
-Louis! To co zwykle-krzuknęłam do barmana stojącego za ladą. Całkiem przystojny z niego facet. Z tego co wiem jest jednym z przyjaciół Niall'a.
Dostałam płyn i wypiłam duszkiem. Co wydarzyło się później? Nie pamiętam.
Rano obudziłam się w nie swoim pokoju. Otworzyłam oczy i pożałowałam. Ból głowy tak mnie rozwala, że ja pierdole. Czyżby kacyk? Moja podświadomość chyba ze mnie się śmieje. Podniosłam się do pozycji siedzącej i rozejrzałam po pokoju. Znam go. Jestem w domu Niall'a. Już nie raz zabierał mnie do siebie po imprezie. Troszczy się o mnie czasem nawet za bardzo ale no cóż nie zabronię mu. Wstałam i skierowałam się do łazienki. Szybko ogarnełam cały nieporządek na mnie i wyszłam w bieliźnie. W szafie znalazłam jakąś koszulkę chłopaka. Sięga mi do połowy ud jak dobra sukienka.
Wyszłam z pomieszczenia i skierowałam po schodach na dół do kuchni z kąd dochodziły śmiechy i rozmowy. Pewnie ci jego koledzy. Weszłam do kuchni..
-ooo witaj słońce-Niall podszedł do mnie i ucałował w czoło.
-hej-powiedziałam bez żadnych uczuć.
-kac?-zaśmiał się. Nie odzywałam się już do niego. On zrozumiał i zaciągnął mnie do wysepki w kuchni, przywitałam się z Liamem, Louisem i Zayanem. Chłopak wyciągnął z lodówki już dobrze znany mi napój na kaca. Jego receptura była tajemnicą z tego co mi powiedział Wypiłam trochę i odstawiłam.
Zaczęłam rozmawiać z nimi o nocy i o kolejnym naiwnym. Znów śmiali się z naiwności kolejnego, a mnie pochwalili. Rozmowy przerwał dzwonek komórki jak się okazało Nialla
-siema stary...no...dobra wpadaj...nie ma sprawy...dobra-schował urządzenie do kieszeni spodni, a ja jak inni rzucili mu pytające spojrzenie.-Harry wrócił z wyjazdu, za 20minut tu będzie.
Wszyscy nie byli zbytnio poruszeni tą wiadomością. Widocznie go znają. Ale ja nie. Owszem chłopaki wspominali czasem o jakimś chłopaku imieniem Harry, ale niewiele. Widocznie za kilkanaście minut poznam kolejnego przyjaciela Nialla. Wręcz skacze z radości...czujecie ten sarkazm?
wtorek, 22 kwietnia 2014
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz