niedziela, 9 marca 2014

Piętnaście minut później do samochodu przyszedl wstawiony Kamil.

-ej Kim czemu siedzisz tu sama
-bo źle się czuje, wracaj do reszty, nie potrzebuje pocieszenia ani wsparcia
-rozumiem, ale zabaw się trochę. Życie masz jedno! Korzystaj. - chwile się zastanawialam i gapilam w jego niebieskie oczy
-dobra, ale nie chce mi się wychodzić z samochodu
-nie ma sprawy, zaraz wracam
I poszedł może na 10 minut. Myslalam czy dobrze robię, ale skoro życie ma się jedno to trzeba wszystkiego spróbować. Kamil wrócił z flaszka wódki. Usiedlismy na tyle i spozywalismy alkohol. Z racji iz nie pije wystarczyło mi kilka lykow aby się wręcz upić. Ale nie byłam aż tak pijana by nie wiedzieć co się wokół mnie dzieje, może trochę miałam problem z wymową i podejmowaniem decyzji. Rozmawialiśmy i smialismy się tak z Kamilem kiedy on przyciągnął mnie do siebie, chwycił jedna ręka za talie a druga przyciągnął za policzek moja twarz tak by po chwili wpić się w moje usta. Początkowo nie było aż tak źle gdyby nie to ze zaczął się nakrecac. Przyciągnął mnie i siedzialam na nim teraz okrakiem nadal całując trzymał mój tyłek chwilami ściskając lekko. Moje wnętrze krzyczalo „Kim co ty wyprawiasz!dość! Nie!" ale nie dalam rady oderwać się chodź na chwile od niego. Położył mnie na tapicerce, całował mnie po szyi gdy nagle zszedł niżej, całował brzuch, wyżej, dotarł do piersi. Wtedy się ocknelam. Odsunelam go od siebie.
-nie!-Byłam przerażona. Teraz dostało do mnie co się stało.-odsun się ode mnie!
-nie wyglupiaj się, wiem że tego chcesz-usmiechnal się zadziornie i znowu zbliżył się do mnie całując i obmacujac mnie sila. Bolalo teraz to mnie cholernie. W momencie jedna reka przytrzymywał moje dwie, nie miałam tyle siły by wyrwać chociaż jedna. Druga ręka zaczął kręcić kolka na moim brzuchu, wrócił do ust gdzie kciukiem dotknął moich warg i wpil się w nie. Nie chcialm odwzajemniac, wyczuł to i odsunął ode mnie się wtedy ja naplulam mu w twarz..
-o nie! Chciałem być delikatny, teraz zobaczysz co to zabawa.
Ręka zjechał na brzuch gladzil go znowu i zjeżdżał coraz niżej.. Wtedy do samochodu ktoś wszedł..
-ej Kim widziała może Ka...-i spojrzał na tył, Kamil zabrał ręce ode mnie i chciał juz wychodzić z samochodu gdy..-ty sukinsynie, kurwa mać!-podszedl do niego i dobitnie wpierdolil. Po czym przyszedł do mnie..ja siedzialam skulona i plakalam.
-Kim...ciii...-chcial mnie przytulic gdy ja się po prostu go zaczelam bać. Przecież nic mi nie zrobił
-nie dotykaj mnie! Chce do domu. Teraz
-nie mogę zostawić twojej siostry, poczekaj
-nie! Zawiez mnie teraz i wrocisz do niej
-nie mogę cie tak zostawić
-Bartek..prosze-chwile jeszcze stal
-poczej tu minutke-poszedl do klubu. myslalam ze po Mery. Mylilam się.
-juz wszystko zalatwione.
-mianowicie...
-zostane z toba
-a co z Me..
-przywiezie ją jej chlopak-co ? To ona nie jest z nim. W głębi duszy się cieszę. Ale... No właśnie... Ale.
-nie musisz się mną opiekować, jakoś to przeżyje
-czy ty siebie słyszysz? Bez gadania.-pojechalismy do mnie. Wychodząc z samochodu o malo się nie przewalilam. Złapał mnie Bartek.
-pomalu-usmiechnal się i zaniusl mnie pod drzwi, powiedzialam gdzie są klucze, on je wziął i otworzył drzwi. Zaniósł mnie do mojego pokoju.
-dziekuje. Wracaj juz na imprezę
-nie, mówiłem ze zostanę.
-ale na noc? Nie bedziesz spal u mnie w pokoju
-bede. Nie chce byś zrobiła cos sobie i nie przyjmuje odmowy.
-ugh-nie miałam wyboru a niech spi na podłodze- pomozesz mi dotrzeć do łazienki?- widziałam jak się uśmiecha, zaniósł mnie do łazienki a ja poprosilam by wyszedł. Posłuchał sie. Resztkami siły spojrzalam na siebie w lustrze. Przypominało mi się co zrobił Kamil. Poleciały łzy, siegnelam do skrytki gdzie były żyletki. Wzielam jedna i polozylam na zlewie. Sciagnelam bluzę, podkoszulke, spodnie, skarpetki, stanik, widziałam same siniaki, malinki, poczulam jak jeździł swoja ręka po moim brzuchu. Trudno było mi patrzeć na swoje nagie ciało, zmasakrowane. Zdjelam ostatnia cześć bielizny, odrecilam kurek w prysznicu, cieplawa woda spływała po moim ciele. Podnisolam zyletke i przejechalam nią po nadgarstku po biodrze, krew spływała razem z woda i łzami. Nie czulam bólu. Czulam wstręt. Wyszlam z łazienki w szerokim T-Shirt'cie i dolna częścią bielizny. Na brzegu łóżka siedział Bartek. Gdy mnie zobaczył wstał..
-nie patrz na mnie-powiedzalam
-jestes...
-obrzydliwa. Wiem
-nie..cud...
-nie! I odpusc-widzialam zrezygnowanie na jego twarzy. Usiadlam na swoim łóżku. On podszedł do mnie i ukucnal. Wziął moja rękę.
-teraz nie przerywaj mi.- uśmiechnął się nieśmiałe znowu-jestes piękna i przepra...-spojrzał na nadgarstek gdzie była świeża rana, o nic nie pytał, spojrzal z bólem i cierpieniem w moje oczy, zbliżył moja rękę do swoich ust i musnal ranę, później kolejne blizny. Czulam ... A właściwie to nic nie czulam, może zmieszanie, nikt mi tego wkoncu nie robił i nikt mnie tez takiej nie widział.
-Bartek..proszę..
-Kim, chciałbym ci cos powiedzieć..
-no? Slucham..
-bo ja cie chyba kocham-no nie, ale jak to. Przecież...mnie? Nikt mnie przecież nie kocha, jestem odrazajaca, za to on wysportowany, przystojny. Wróć. Nie. -czy..-zawachal sie-czy mogę..cie...przytulic?-bylam zmieszana. Nie wiedziałam co robić. Ale skinelam głowa. Pozwolilam. Przytulil się do mnie delikatnie. Jakbym miała się zaraz rozpaść. Puścił mnie i pozwolił bym położyła się juz. Zobaczylam jak usiadł na fotelu.
-dobranoc-powiedzial.
-Bartek? Czy...położył byś się ze mną? -zmieszany sytuacja siedział chwile jeszcze na fotelu.
-ale na pewno tego chcesz?
-tak, proszę.
Wstał z fotela ściągnął wszystkie ubrania oprócz bokserek i położył się kolo mnie. Lezalam do niego tyłem. On ręke położył na mojej talii. Przeszły mnie ciarki. Poczuł to bo chciał juz zabrać rękę..
-nie. -powiedzialam szeptem. Chciałam by przytulil mnie do siebie. Bardzo tego potrzebowalam.
Nie mogłam zasnąć. Chciałam zobaczyć która godzina ale żeby to zrobić musialabym się podnieść. Podnioslam się i Bartek momentalnie drgnal..
-gdzie idziesz?-szepnal
-cii, nigdzie. Spij-na zegarku była 1:09
-nie spalem, widzę ze ty tez nie
-nie dalam rady zasnąć.  Wrocilam pod kordle obok niego ale lezelam na boku i patrzylam w jego oczy. Bartek leżał tez na boku twarzą do mojej i tez patrzył w moje oczy. Przerwalam chwilowa ciszę.
-Bartek.
-hm?
-dziekuje...
-za co?
-za to ze tu jesteś, nie chodzi mi o to ze akurat tutaj w łóżku ze mną, ale ogólnie ze jesteś przy mnie.. -usmiechnelam sie. Na prawdę byłam mu za to wdzięczna. Czulam się z nim bezpieczna.
Zbliżył się i pocałował mnie w czoło.
-zawsze będę przy tobie. A teraz śpij.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz