Obudzilam się ale nie chciałam wstawać i miałam zamiar zasnąć znowu. Przekrecilam się na drugi bok ale Bartka tam nie było. Nie otwiaralam oczu ale czulam nieobecność jego. Żeby się upewnić dotknelam miejsce na łóżku gdzie on był.
-dzien dobry-uslyszalam. To był jego glos. Otworzylam oczy i zobaczylam jak siedzi na fotelu.
-dzien dobry-nie wiem czemu ale się usmiechnelam. Gdy spojrzalam na ręce wszystko wróciło. Caly wczorajszy dzień, wieczór, noc. Szybko zakrylam się kordla, nie chciałam by patrzył na taka brzydotę jak ja.
-Kim..-zaczął. Podszedł i usiadł na brzegu łóżka. Chciał chyba chwycić za moja rękę, ale od razu ja zabralam.
-nie..proszę..ja nie czuje się dobrze gdy ktoś mnie dotyka, wiem pozwolilam ci wieczorem i chyba na za dużo, przepraszam ze musiales przytulac i spać z takim kosciotrupem oblesnym i brzydkim. Juz możesz wracać do swojego świata. Nie potrzebuje wsparcia, pocieszenia..
Wstał. I ruszył w stronę wyjscia, lecz nagle stanął tak jakby cos sobie przypomniał. Szybko podszedł do mojego łóżka i wyciągnął rękę ku mnie..
-moge prosić..
-Bartek, ni..-przerwal mi
-zaufaj mi
Patrzylam chwile na niego ale podalam mu rękę, delikatnie pociągnął mnie za nią i chyba chciał abym wstała. Zrobilam to. Zaczął ciągnąc mnie..o nie!nienienienie.w stronę lustra.. Boje się. Nie tylko nie to.
-Bartek, proszę ja nie chce
Nie sluchal mnie. Stanął za mną i po dwóch stronach talii położył ręce. Stalismy przed lustrem. Byłam tam widoczna ja i on. Od stóp po czubki głów.
-Bartek i co chciales osiągnąć, o co chodzi, chcesz żebym zobaczyła swoje okropne odbicie. Widzialam juz nie raz.
-ćśśś, popatrz. Jesteś piękna, dla mnie idealna.-oparł się broda o moje ramie i objął. Zaczelismy się kołysać na boki lekko. To było takie przyjemne i magiczne.-idz się teraz wykąpać.
Zrobilam tak jak mi powiedział. Zajęło mi to może 15 minut. Chciałam jak najszybciej wrócić do niego. Był taki delikatny. Gdy wrocilam on leżał na łóżku i chyba spal. Uroczo wyglądał. Podeszlam i pocalowalam go w czoło. Zeszlam na dol aby zrobić sobie herbatę. Po zalaniu wrząca woda wzielam gorący napój do salonu, usiadlam na kanapie, wlaczylam tv i otulilam się kocem. Uwielbiam takie momenty. Nie myślę wtedy o niczym. Uslyszalam jak po schodach ktoś schodzi..pomyslalam ze Bartek wiec nie zwracalam na to większej uwagi. Slyszalam tez jak robił sobie cos w kuchni. „Samoobsluga"pomyslalam.
*Bartek
Co za cudowna dziewczyna. Chyba naprawdę czuje do niej cos mocnego. Boje się ze mogę ją zranić. A naprawde tego nie chce. Chce cały czas być przy niej. Nie byłem świadkiem jej przeszłości ale dużo słyszałem. Jej siostra mi się żaliła i to nie raz. Niegdy nie spotkałem Kim bo nigdy nie było okazji. A gdy się nadazylo to pierwsze spotkanie ja spieprzylem sprawę słowami ' chce ciebie'. No kurwa co za debil ze mnie. Myślałem ze to koniec znajomości ale gdy ten skurwiel ją wręcz zgwałcił nie mogłem jej zostawić. Zaufala mi chociaż była roztrzesiona. Ale w łazience okaleczyla się. Boli mnie to ze nie moglem jej pomoc, nie mogłem wyrwać tej żyletki. Nie zdawalem sobie z tego sprawy. Gdy wyszła a ja zauwazylem cięcia to cos we mnie pękło. Nie odzywalem się bo niby co miałem powiedzieć. Nie jestem jej chłopakiem ja nie mam niestety na to wszystko wpływu. Szczerze. Nie miałem w planach spania z nią w jednym łóżku ale poprosiła. Ona poszła spać. Ja nadal myślałem. Az w końcu musiałem wstać i pochodzić chwile. Wszedlem do łazienki i oplukalem się zimna woda. Po czym wrocilem do pokoju i usiadlem na fotelu dalej myśląc. Zauwazylem ze się obudziła tylko nie otwierała oczu, zyskalem pewność gdy ręka szukała kogoś obok. Może mnie..kto wie. Znowu mówiła ze jest brzydka, a dla mnie jest tym ideałem zarówno w osobowosci jak i charakterze, na ciało nie patrzę bo jest wyniszczone chociaż w niczym mi to nie przeszkadza. Nie wiem czemu pociagnalem ją do lustra. Jest piękna i zasługuje na wszystko co najlepsze. Wyszła się wykąpać a ja po prostu polozylem się na jej łóżku myśląc o niej i tym co przy niej wyprawiam. Nie zasnąłem, czułem jak musnela swoimi ustami moje czoło i wyszła z pokoju. Nie wiem czy dobrze robię będąc tu z nią. Boje się ze mogę jej tylko zaszkodzić. No cóż. Po żyjemy zobaczymy. Zszedlem na dół zrobić cos do jedzenia. Kim siedziała w salonie pod kocem. Zaraz do niej się przyłącze. Może pozwoli mi zostać.
poniedziałek, 10 marca 2014
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz